Miałem wczoraj przyjemność być na otwarciu wystawy Józefa Rapackiego. Artysta to może dziś trochę zapomiany, ale na przełomie XIX i XX wieku był jednym z najlepszych pejzażystów, wytrwale pokazującym uroki Mazowsza (nazywano go „malarzem brzóz i liliowych wrzosów”). Ale nie o wrzosach chciałbym mówić.
Na wystawie (w podwarszawskich Radziejowicach) dostrzegłem bowiem niezwykle urokliwy obraz – „Ziemiańska”. I tak przyszło mi do głowy, że było by pięknie, gdyby jakiś zapalony restaurator odtworzył dziś „Ziemiańską” – legendarne miejsce spotkań warszawskich literatów (rezydowali tam m.in. Jan Lechoń, Antoni Słonimski, Kazimierz Wierzyński, Julian Tuwim, Franciszek Fiszer). Może pani Gessler, która co tydzień w TVN-ie reformuje rozmaite restauracje, przemieniłaby jedną z nich w „Ziemiańską”?