Kiedyś w ogóle w to nie wierzyłem, potem uważałem, że pewnie to się wydarzy, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości. Teraz – mam czarno na białym. Cytat z „Rzeczpospolitej”, która donosi z kolei za „New York Timesem”: Szefowie Amazona poinformowali właśnie, że od trzech miesięcy sprzedają więcej e-książek przeznaczonych na elektroniczny czytnik Kindle, niż wydań papierowych w twardej oprawie. Na każde 100 sprzedanych tradycyjnych tomów rozchodziły się 143 książki cyfrowe, a w ostatnich tygodniach – nawet 180 (to dzięki obniżeniu ceny Kindla, w czerwcu spadła z 259 do 189 dolarów). Popyt na e-książki w Amazonie gwałtownie rośnie, mimo że księgarnia oferuje w formacie cyfrowym jedynie 630 tys. tytułów, czyli ułamek swej oferty, liczącej miliony pozycji.
A więc za oceanem cyfrowa rewolucja już się dokonała?