Trakl w całości
Wydawca środa, 12 mar 2008Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem podsumowań prac redakcyjnym nad tomem krytycznego wydania wszystkich utworów Georga Trakla w przekładzie i opracowaniu prof. Andrzeja Lama. Nie wypada w takim momencie opowiadać o szczegółach technicznych, kwestiach redaktorskich i zawiłościach komputerowych. W związku z tym nie piszę już więcej, tylko oddaję głos poecie:
WIOSNA DUSZY
Krzyk we śnie; czarnymi uliczkami wpada wiatr,
Błękit wiosenny miga przez siatkę gałęzi,
Purpurowa rosa nocna i gasną wokół gwiazdy.
Zielenią jaśnieje rzeka, srebrem stare aleje
I wieże miasta. O upojenie łagodne
W sunącej łodzi i ciemne wołania kosa
W dziecięcych ogrodach. Już lśni różowe kwiecie.Odświętnie szumią wody. O cienie wilgotne łąki,
Wędrówki zwierząt; zieloność, kwitnące gałęzie
Muskają czoło kryształowe; kołysanie łodzi.
Lekko gra słońce w różowych obłokach u wzgórza.
Wielka jest cisza jodeł, poważne cienie na rzece.Czystość! Czystość! Gdzie są posępne ścieżki śmierci,
Szarego kamiennego milczenia, skały nocy
I niespokojne cienie? Słońca otchłań promienna.Siostro, oto cię znalazłem na samotnej polanie
Lasu i było południe i wielkie milczenie zwierząt;
Białą pod dzikim dębem, i srebrnie rozkwitał cierń.
Umieranie ogromne i śpiewający płomień w sercu.Ciemniej opływa woda piękne igraszki ryb.
Godzina smutku, milczące spojrzenie słońca;
Czymś obcym jest dusza na ziemi. Widmowo jaśnieje
Błękit nad lasem zrąbanym i długo się niesie
Głos dzwonu ciemnego od wsi; przyjazna straż.
Cicho rozkwita mirt nad białą powieką Zmarłego.Lekko dźwięczą wody w mijającym popołudniu
I ciemniej gąszcz się zieleni na brzegu, radość w różowym wietrze;
Łagodny śpiew Brata na wzgórzu wieczornym.




Najnowsze komentarze