Coming out wydawcy książek kulinarnych

Muszę się Państwu do czegoś przyznać. (Ale uprzedzam, jeśli ktoś, zachęcony tytułem, liczył na jakieś sensacje obyczajowe, to się rozczaruje). Podczas przygotowywania zdjęć do nowej edycji książek Lucyny Ćwierczakiewiczowej korzystałem z banku gotowych fotografii. Wrzuca się słowo-klucz i otrzymuje się wynik w postaci setek, czasem tysięcy gotowych zdjęć. Ale komputer nie wie, że szukam fotek do książek kulinarnych.
Skoro szukam prosiaka, to wyskakuje mi takie zdjęcie:
prosie
A do potraw z jagnięciny mogę sobie dobrać następujący obrazek:
jagnie
Z kolei przy kotletach cielęcych widzę coś takiego:
ciele

Dlatego postanowiłem – i ogłaszam to publicznie, żeby mieć większą motywację (bo skoro wszyscy się dowiedzą, to nie ma odwrotu): od dziś nie jem mięsa!
Nie mam do tego ideologicznych motywacji, żadna tam Matka Ziemia czy temu podobne. Po prostu nie chcę, żeby dla przyjemności mojego podniebienia zabijano zwierzęta. I tyle.

PS. Poza tym przekonali mnie myśliwi. Poważnie. Śledząc ostrą dyskusję związaną z książką „Polowaneczko”, nie mogłem myśliwym nie przyznać racji w jednym. Otóż zarzucają oni swoim adwersarzom hipokryzję, bo ktoś kto jest przeciw zabijaniu zwierząt, nie może zamykać oczu na to, że żeby na naszych stołach pojawiły się schabowe, giną miliardy zwierząt, nierzadko w strasznych męczarniach.
Mają myśliwi rację. I ja w tym zabijaniu nie chcę brać udziału.

PPS. Proszę ten wpis odebrać jako zupełnie prywatny, nikogo do niczego nie namawiam, nie zamierzam mięsożerców potępiać; po prostu od dzisiaj chcę się wypisać z ich grona.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

13 Responses to “Coming out wydawcy książek kulinarnych”

  1. Rysiek Says:

    Dumnym jak paw! Brawo! Trzymam kciuki.

  2. Piotr Jerzy Says:

    Wydawco a ryby? Też tracą życie! Przejdziesz na weganizm czyli korzonki, kiełki, grzyby i miód? I czy ja mam zabierać swoje zabawki i uciekać z Twojego podwórka? A wiesz jakim będziesz kłopotliwym gościem? Chyba, że zmienisz wszystkich przyjaciół. Choć w tej mierze jest kompromisowe rozwiązanie: powiadamiać gospodarzy przyjęć proszonych, że nie jadasz tego i owego.
    Trochę mi Cię żal, bo moim zdaniem pozbawiasz się wielu radości, a trochę Cię podziwiam (choć nie zazdroszczę).
    Przywieźć Ci trochę jajek od prawdziwych kur wolnogrzebiących?

  3. jaga znad Wisły Says:

    Moja decyzja o nie jedzeniu mięsa również nie miała skrajnie ideologicznych motywacji. Niektórzy pomyślą,że to zwykły infantylizm, wszak od wieków polowania na zwierzynę miały na celu przetrwanie… Owszem, przetrwanie… Ale obecnie w tej kwestii nieco zmieniło.
    Silna potrzeba bezmięsnych posiłków dojrzewała we mnie stopniowo bez żadnych nacisków, czy też życzliwych wegetariańskich sugestii…
    Po prostu pojawił taki czas w moim życiu, że zaczęłam inaczej czuć i patrzeć na otaczający mnie świat. Coś się we mnie zmieniło… Od początku tego roku trwam w tym bezmięsnym postanowieniu i jakoś lżej mi na duszy i sercu.
    Życzę Panu Wydawcy powodzenia w odkrywaniu „nowego siebie”. :)
    Pozdrawiam jesiennie.

  4. admin Says:

    Piotrze drogi, sam wiesz chyba najlepiej, ile wspaniałych potraw obywa się bez mięsa. Na portalu Adamczewscy.pl można doliczyć się kilkuset takich przepisów.
    Nie ma co też doprowadzać sprawy do absurdu (bo przecież ktoś mógłby powiedzieć, że rośliny również tracą życie). Chodzi o mój osobisty i prywatny protest przeciwko ubojniom i okrucieństwu. Jajka od kur wolnogrzebiących – tak, z przyjemnością. Obiecuję też, że będę niekłopotliwym gościem (w przypadku ewentualnego zaproszenia) – nie będę mdlał na widok wędlin, ani obrzucał gospodarzy mięsem. Skoro w towarzystwie szanuje się gościa niepijącego (bo np. prowadzi), to dlaczego nie bezmięsnego.

  5. admin Says:

    @jaga znad Wisły
    Cieszę się, że jest nas tu więcej.

  6. Monika Says:

    Kamilu! Witaj w klubie, rzec by sie chciało – nareszcie! wierz mi, że mozna, mam za sobą 26 lat bez mięsa, czuje się świetnie, a decyzja zapadła w bardzo podobny sposób (tylko widziałam zywe, nie na zdjęciu, a potem…była propozycja kotleta), chociaż z czasem oczywiście etyczne się włącza.

  7. Beśka Says:

    Panie Kamilu, ma Pan przecież u siebie dwoje autorów wegetarian: mnie i Izę Sowę!

  8. admin Says:

    Jak świetnie! Widzę, że jest nas wielu.

  9. Gadzina Says:

    „a ja to z warzyw najlepiej lubię kurczaki…”

  10. Tomasz Matkowski Says:

    No i wyszło na to że Polowaneczko ma nieoczekiwane działanie uboczne. bardzo pozytywne. ja tez to zauważylem. Nagle sto tysięcy myśliwych, kórzy przedtem nie interesowali się losem zwierząt rzeźnych, podniosło wrzawę w ich obronie. Bez względu na ich motywację, bardzo się cieszę. Nie wiem czy mysliwi przeszli w końcu a weganizm, czy nie, ale skoro Wydawca podjął tak chwalebną decyzję to pozostaje tylko się cieszyć. No i czekać na jakąś wegetariańską książkę kucharską:)

  11. Głosy Says:

    Może na fali przechodzenia na wegetarianizm również autor Polowaneczka odstawi mięso…

  12. VegUla Says:

    T.M. napisał: „No i czekać na jakąś wegetariańską książkę kucharską:)”
    Wydawco, chętnie napiszę taką książkę:)

  13. admin Says:

    @VegUla
    To proszę o kontakt na maszynopisy@nowy-swiat.pl

Leave a Reply