Rosół
Wydawca piątek, 26 lut 2010Na mój wczorajszy apel o wpisywanie ulubionych dań pojawiło się kilka nazw potraw. W domyśle – pysznie przyrządzonych. Ale nie zawsze pobyt w kuchni kończy się sukcesem. Przytoczę fragment z przygotowywanej właśnie do druku książki „Każdy by się chciał powiesić!”. W roli głównej – rosół.
Mam znajomą, której dziecko chodzi razem z moim synem do szkoły. Jakoś tak się dziwnie składa, że codziennie wracając ze szkoły, ze swoim synkiem, zagląda do mnie i już od progu krzyczy:
- Cześć! To ja, Kasia. Wpadłam tylko na chwilę. Mogę zostawić Krzysia? Lecę tylko na ryneczek, po zakupy.
Ja oczywiście się zgadzam, bo i co mam jej powiedzieć? Wiadomo przecież, jaki jest rytuał. Jak dziecko po sześciu czy siedmiu godzinach wraca ze szkoły, to jeszcze z tornistrem na plecach, krzyczy „jeść”. Ja o tym wiem i, umówmy się, no każdy powinien o tym wiedzieć. Ale nie Kasia. Skądże? Przecież jej Ksysio, to niejadek straszny, on to tylko chipsy by jadł i nic więcej. Ta, jasne!
- Cześć! To ja, Kasia. Wpadłam tylko na chwilę. Mogę zostawić Krzysia? Lecę tylko na ryneczek, po zakupy.
- Tak, oczywiście – zanim odpowiedziałam, już jej nie było.
Tylko, że dzisiaj był problem, bo ja przed chwilą wróciłam i nie zdążyłam ugotować obiadu, miałam wczorajszy rosołek, który miałam w planach podgrzać. Zupki było mało, miała wystarczyć dla małego.
Ale wiadomo trzeba nakarmić niejadka Krzysia, tylko czym? Nałożyłam makaron na dwa talerze i patrzyłam na rosół myśląc, jak go podzielić. No, nie da się. Wzięłam kostkę rosołową, której nigdy, przenigdy nie używam i nawet nie wiem, skąd miałam ją w domu. Rozpuściłam kostkę w szklance z wodą i wlałam do talerza Krzysia, ładnie przybierając marchewką z rosołku. Chłopcy usiedli dyskutując żwawo.
Nagle usłyszałam maleńki fragmencik:
- Ale wy tu, słone zupy macie. (Krzyś)
- Nie, coś ty? Pyszne, wcale nie słone – tłumaczyło z lekka oburzone, moje dziecko.
- Co ty gadasz? Ja nie mogę, to jest za słone.
- Jedz, nie można marnować jedzenia.
- Nie, bo mi się pić chce.
O, cholera! Złapałam opakowanie po kostce rosołowej i czytam. A tam jak wół „Kostkę rozpuścić w pół litra gorącej wody”. No, tak a ja dzieciakowi rozpuściłam w połowie szklanki! Poszłam szybko do dzieci i pytam:
- Zjedliście?
- Tak mamusiu. Ale wiesz, Ksysio mówi, że za słona i zostawił. Ale on się nie zna, bo jego mama wcale nie gotuje.
- Tak, Krzysiu? Za słona? – zapytałam.
- Tak, słona jak… sól. I ja nie mogę.
Złapałam talerze i wyniosłam do kuchni, żeby nie daj Boże Kasia po powrocie nie chciała dokończyć, albo spróbować, czemu Ksysio zostawił. Niepotrzebnie się martwiłam, bo jak tylko pojawiła się w kuchni, Ksysio krzyknął:
- Mamo, już mi nie każ więcej tu jeść, bo oni mają strasznie słone zupy!
Mina Kasienki bezcenna!




Lipiec 7th, 2010 o godzinie 08:02
[...] Fragment tej książki publikowałem już kilka miesięcy temu. To prześmieszna i zwariowana historia młodej kobiety, na której głowę spadają niezliczone życiowe problemy. A oto zaprojektowana okładka. Proszę o Państwa opinie. Podaj dalej var a2a_config = a2a_config || {}; a2a_localize = { Share: "Share", Save: "Save", Subscribe: "Subscribe", Email: "E-mail", Bookmark: "Bookmark", ShowAll: "Show all", ShowLess: "Show less", FindServices: "Find service(s)", FindAnyServiceToAddTo: "Instantly find any service to add to", PoweredBy: "Powered by", ShareViaEmail: "Share via e-mail", SubscribeViaEmail: "Subscribe via e-mail", BookmarkInYourBrowser: "Bookmark in your browser", BookmarkInstructions: "Press Ctrl+D or ⌘+D to bookmark this page", AddToYourFavorites: "Add to your favorites", SendFromWebOrProgram: "Send from any e-mail address or e-mail program", EmailProgram: "E-mail program" }; a2a_config.linkname="Każdy by się chciał powiesić!"; a2a_config.linkurl="http://blog.nowy-swiat.pl/?p=816"; [...]