Czy może być coś nudniejszego niż zimowa olimpiada? Chyba tylko puchar narodów w rugby.
A tymczasem Polacy przywieźli worek medali; nawet łyżwiarki szybkie, co zawsze były wolne, zdobyły brąz, przegrywając srebro o zaledwie 0,19 sekundy. Teraz wszyscy jesteśmy kibicami nie tylko skoków, ale też biegów.
A sukces to tym cenniejszy, że odniesiony wbrew oporom materii. A to jeden ze związków sportowo-zimowych tak dopilnował strojów, że zawodniczki startowały z naszytą flagą Monako. A to przeciwniczki Justyny Kowalczyk jak jedna żona okazały się chore na astmę i musiały przyjmować lekarstwo normalnie znajdujące się na liście środków dopingujących. Nic to! Od 1924 roku Polacy na zimowych olimpiadach zdobyli łącznie osiem medali. W tym roku dołożyli kolejnych sześć. Rajdumy się zatem (na spółkę z Monako)!