100:143, a może nawet 100:180
Wydawca środa, 21 lip 2010
Kiedyś w ogóle w to nie wierzyłem, potem uważałem, że pewnie to się wydarzy, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości. Teraz – mam czarno na białym. Cytat z „Rzeczpospolitej”, która donosi z kolei za „New York Timesem”: Szefowie Amazona poinformowali właśnie, że od trzech miesięcy sprzedają więcej e-książek przeznaczonych na elektroniczny czytnik Kindle, niż wydań papierowych w twardej oprawie. Na każde 100 sprzedanych tradycyjnych tomów rozchodziły się 143 książki cyfrowe, a w ostatnich tygodniach – nawet 180 (to dzięki obniżeniu ceny Kindla, w czerwcu spadła z 259 do 189 dolarów). Popyt na e-książki w Amazonie gwałtownie rośnie, mimo że księgarnia oferuje w formacie cyfrowym jedynie 630 tys. tytułów, czyli ułamek swej oferty, liczącej miliony pozycji.
A więc za oceanem cyfrowa rewolucja już się dokonała?




Lipiec 21st, 2010 o godzinie 08:17
Mam nadzieję, że ta rewolucja wkrótce dotrze i do nas:)
Lipiec 21st, 2010 o godzinie 14:29
Mi nic nie zastąpi czytania „prawdziwej” książki. Tablety są faktyczne dobre do czytania magazynów, dzienników czy raportów i analiz, ale czytanie na nich książek nie jest jednak dla mnie dobrym doświadczeniem.
Lipiec 21st, 2010 o godzinie 15:56
Ale czytnik, to nie tablet. Na tablecie też nie dałabym rady czytać, tak jak na komputerze ze względu na świecenie ekranu. W czytnik nic nie świeci:)
Lipiec 21st, 2010 o godzinie 18:16
Ja lubię czytać w wannie. Utopienie ksiązki może ją trochę zepsuć, ale nie uniemozliwi czytania. utopienie czytnika uniemozliwi… Jak się oducze czytać w wannie to może czytniki u mnie wygrają…
Lipiec 22nd, 2010 o godzinie 08:29
Trzeba szukać wodoodpornego czytnika