Wiele razy pisałem o groźbie wprowadzenia 7-procentowego podatku vat na książki. Kolejna graniczna data to 1 stycznia przyszłego roku. Polska Izba Książki interweniuje, decyzję ma podjąć Bruksela, a adwokatem dotychczasowej stawki „0″ jest polskie ministerstwo finansów. Ale – jak to adwokat z urzędu – nie jest chyba specjalnie przekonany do racji swojego klienta.
Dlaczego tak uważam? Otóż list, który wiceminister finansów wysłał do Polskiej Izby Książki, streściłbym mniej więcej tak: podatki w Unii mają się zrównać przez ich podniesienie; cieszcie się, że rozmawiamy o 7 a nie o 22% vat na książki; o rezygnacji z vat na e-booki zapomnijcie; zresztą zwiększony albo zwiększony vat wcale nie musi wpływać na cenę książek i czytelnictwo.
Oczywiście p. wiceminister użył innych słów. „System podatku vat w Unii Europejskiej podlega harmonizacji”, „należy mieć na uwadze ewentualne możliwe trudności z uzyskaniem przedłużenia derogacji” itp.
Proszę przygotować portfele. Vat na książki nadchodzi.

Pełny tekst tutaj.