Amazon znów w tyle za Polakami

Lipiec 29th, 2014

Paczkomat_InPost_Metro_UK

Zdjęcie ze strony: www.bpcc.org.pl

Pisałem niedawno, jak to największa wysyłkowa księgarnia świata (czyli Amazon) wprowadziła abonamentowy model sprzedaży e-booków – półtora roku po tym, jak zrobili to Polacy z Legimi. Tym razem Amazon znów jest „spóźniony” – właśnie postanowił uruchomić swoje paczkomaty. Co ciekawe, tym razem dojdzie do bezpośredniej konfrontacji, ponieważ firma InPost, która wprowadziła paczkomaty w Polsce, nie ogranicza się tylko do lokalnego rynku. InPost ma w Wielkiej Brytanii 1000 paczkomatów (jeszcze w tym roku ma być 500 kolejnych). InPost stawia je na ulicach i w metrze, Amazon w centrach handlowych i sklepach.
Walka Dawida z Goliatem? Może (ale pamiętajmy, że to Goliat przegrał).

Fantasmagorie

Lipiec 28th, 2014

fantasmagorie-okladka500pxAutorka pisze o swojej książce: „Podróż do szczęścia przez słodko-gorzkie koleje losu, która – choć nie raz wyciska z nas siódme poty – zawsze jest opłacalnym przedsięwzięciem i wynagradza nas bogactwem doznanych emocji. Jest to historia, dzięki której zobaczycie, że mimo wszelkich przeciwności, jakie spotykamy na swej drodze, można szczerze kochać wszystkie z trudem przemierzone ścieżki i wciąż dostrzegać małe promyki słońca za horyzontem”.
Warto zanurzyć się w te prozę, śledzić pokomplikowane nieraz losy bohaterów. Przeczytajmy fragment:
Ciągle mnie zastanawia – jak to jest z przyjaźnią damsko-męs­ką? Zdaję sobie sprawę z tego, że powiedzenie, iż owy rodzaj koleżeństwa w ogóle nie ma racji bytu nie jest wyssane z palca, bo prędzej czy później prowadzi do pożądania. Ale z drugiej strony – niektórzy ludzie przecież skutecznie utrzymują takie relacje. A może tylko tak im się wydaje? Może to tylko pozory i nawet kiedy jedna strona jest przekonana o tym, iż ów rodzaj miłości jest czysto platoniczny i nie prowadzi do kontaktu seksualnego, to druga ma na ten temat zgoła inne poglądy? Read the rest of this entry »

Jak zostałem bażantem

Lipiec 24th, 2014

jak-zostalem-bazantem-okladka-500pxSprawdziłem – i okazało się, że umknęła mi ta książka. Nie pisałem o niej wcześniej, a szkoda – bo dla wielu czytelników jest ona okazją do wspomnień (a dla innych – do poznania bliskiego-nieznanego świata).
Otóż „bażantami” nazywano absolwentów wyższych uczelni, odbywających obowiązkowe przeszkolenie wojskowe. (Oczywiście było to w latach słusznie minionych). To co innego niż poborowi po szkole – mowa o ludziach dojrzałych, niepokornych, stykających się z machiną wojskową, siłą rzeczy niechętną takim postawom.
Humor, absurd, groteska, ale i czasem dramat – to wszystko znaleźć można w książce, której fragment poniżej:

Blisko trzydzieści par ciężkich buciorów rytmicznie uderzało o zmrożony asfalt. Czwórki łamały się co rusz. Przy zakrętach, przy wyprzedzaniu ugrupowań symulujących marsz, wreszcie przy śmietnikach, które bezczelnie kusiły co bardziej zmęczonych do raptownego czmychnięcia na stronę w celu zregenerowania oddechu pośród baterii cuchnących kontenerów.
Starałem się nie wpaść na gościa podążającego przede mną. Trzymałem dystans, nie za twardo stawiałem kroki i usiłowałem ogarnąć rzeczywistość ogłupiałymi zmysłami, które najpierw wyrwano ze snu pośrodku nocy, a następnie – bez najmniejszego pytania – wygnano na powietrze marsjańskie. Widziałem czerwone uszy kamratów, parę buchającą ze wszystkich ust i krótko wystrzyżone głowy. Pijane cienie słaniały się tępo, gdyśmy jedną za drugą mijali latarnie. Rwane rozmowy, krótkie komendy i brzęk rozdrobnionego żołdu w niezliczonych kieszeniach polowych mundurów. Wszystko zlewało się w jeden absurdalny cwał. Read the rest of this entry »